faltino

Kurier Poranny przeprowadził wywiad z Krzysztofem Kononowiczem. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty.

- Chcę zlikwidować dla młodzieży alkohol, papierosy i narkotyki. Chcę otworzyć zakłady pracy. Chcę wybudować drogi, żeby w Białymstoku nie było wypadków. Chcę, żeby tiry jeździły poza miastem, bo niszczą drogi. Chcę usprawnić kolej. Chcę i wiem, jak zlikwidować przemyt z Białorusi i Ukrainy. Chcę usprawnić naukę, żeby w szkołach nie było bandytyzmu i pijaństwa. Chcę żeby młodzież była jak młodzież. Jak zostanę prezydentem, to całą policję i straż miejską wyprowadzę na ulice. Jak młodzież będzie rozrabiać, to będzie odwożona do specjalnego domu, który stworzę. Ci bardziej pijani będą trafiać do wytrzeźwiałki. Rodzice ich odbiorą dopiero, jak przyjdą do mnie i ze mną porozmawiają. Będziemy też sprawdzać domy tych dzieci, bo w domach też jest za duże pijaństwo czasami…

Zabroni Pan spożywania alkoholu w Białymstoku?
- Nie zabronię. Ale jak zostanę prezydentem, to będzie można pić umiarkowanie. Nie tak, żeby się upić i walać.

A jakie Pan ma doświadczenie, żeby zostać gospodarzem miasta?
- Mam doświadczenie. Pracowałem już w urzędzie miasta, drukuję sobie ustawy i wiem, na czym to wszystko polega.

A kim Pan był w urzędzie miasta?
- Pracownikiem gospodarczym.

I czym się Pan zajmował?
- Sprzątałem i tak dalej…

malo nie umarlem ponownie :lol2:

Cytat z gazety Kurier Poranny:
"[...]Zaskoczeniem na pewno jest prawie trzyprocentowe poparcie dla Krzysztofa Kononowicza z „Podlasia XXI wieku". Trudno uwierzyć, że tak wielu białostoczan chciałoby, żeby najważniejsze decyzje w Białymstoku podejmowała osoba, która sama od 12 lat nie potrafi znaleźć pracy, a jej doświadczenie w samorządzie skończyło się na sprzątaniu w urzędzie miejskim.[...]"
No cóż. Gadałem ze znajomym, który przeprowadzał ankietę na ludziach wychodzących z punktów wyborczych. Paru oszołomów głosowało na niego "tak dla jaj". Nie skomentuję tego.

BTW a to, że jesteś wredna - to wiem

Podlaskie: Kolejarze zablokują tory

Jerzy Grodzki, przewodniczący Solidarności PKP w Białymstoku zapowiedział kilkugodzinną blokadę torów. – informuje „Kurier Poranny”. Nie wiadomo jeszcze, gdzie dojdzie do blokady.

Poprzednia blokada odbyła się 31 marca na dworcu w Białymstoku. Teraz kolejarze z Podlasia protestują przeciwko likwidacji i przeniesieniu białostockiej siedziby PKP Cargo do Warszawy, a oddziału Zakładu Linii Kolejowych z Białegostoku do Siedlec. Według związkowców, skutkiem reorganizacji będzie zwolnienie od 300 do 800 osób.

Blokada torów to pierwszy etap protestu. Jak zapowiada w „Kurierze” Marek Stachurski, przewodniczący Solidarności w białostockim PKP Cargo, związkowcy nie wykluczają też głodówki, by bronić zakładu w Białymstoku, ponieważ ludzie z długim stażem pracy, nie znajdą potem zatrudnienia.

Więcej...

źródło: Kurier Poranny / RK

A dlaczego miałby zniknąc. Przecież jest kilku aktorów którzy grają nie tylko w ,,Na dobre,, ale i w innych serialach i nie przeszkadza im to.
Ma przecież 4 dzieci i potrzebuje kasy. A jak ma inne propozycje to dobrze. Ale fakt, faktem, że ten serial,, Pierwsza Miłośc,, nie jest najwyższych lotów.

MONIKA DRYL ZNOWU W LEŚNEJ GÓRZE


W 328. odcinku „Na dobre i na złe” do obsady serialu powróci Monika Dryl. Aktorka ponownie wcieli się w dziennikarkę Joannę Szmit. I do Leśnej Góry przyjedzie na wywiad z jednym z pacjentów.

Monika Dryl – widzom znana m.in. z filmu „Jasminum” – mieszka i pracuje w Warszawie, ale urodziła się w Białymstoku. Aktorka uwielbia podróże i często wyjeżdża za granicę. Londyn, Nowy Jork…



- Za dwa lata może wyląduję na Marsie! – żartuje gwiazda w rozmowie z „Kurierem Porannym”. Ale od razu zapewnia:
– Nie mam jednak zamiaru opuszczać Polski. Tu mam dom, przyjaciół, pracę i bociany. Wyjazdy za granicę traktuję jako warsztaty, poszerzenie horyzontów.
A jaka jest jej wymarzona rola?
- Ostatnio marzyłam, żeby umrzeć na scenie i to mi się udało, w filmie. Przez godzinę musiałam leżeć w błocie i deszczu. Należy uważać na marzenia... – śmieje się Monika Dryl.


Na szczęście, na planie „Na dobre i na złe” uśmiercać pięknej aktorki nikt nie zamierza. Kto wie, może nawet jej bohaterka w Leśnej Górze będzie pojawiać się częściej?


Wyglada na to, ze ta Ada bedzie na dłużej, bo pojawiła się w www.ifilm w zakładce ,,na dobre i na złe,,- nowi w serialu http://www.ifilm.pl/index.php?option=com_zoom&Itemid=86&catid=877. A nikogo innego tam jeszcze nie umieścli.



W Białymstoku będzie można pić umiarkowanie
Krzysztof Kononowicz
l Kurier Poranny: Dlaczego chce być Pan prezydentem Białegostoku?
Krzysztof Kononowicz: W Białymstoku jest szajka, mafia, pijaństwo, chuligaństwo, moją matkę ostatnio napadli. Ja chcę z tym wszystkim walczyć (Kononowicz bierze kartkę i czyta swoje oświadczenie, my publikujemy wybrane fragmenty.)
- Chcę zlikwidować dla młodzieży alkohol, papierosy i narkotyki. Chcę otworzyć zakłady pracy. Chcę wybudować drogi, żeby w Białymstoku nie było wypadków. Chcę, żeby tiry jeździły poza miastem, bo niszczą drogi. Chcę usprawnić kolej. Chcę i wiem, jak zlikwidować przemyt z Białorusi i Ukrainy. Chcę usprawnić naukę, żeby w szkołach nie było bandytyzmu i pijaństwa. Chcę żeby młodzież była jak młodzież. Jak zostanę prezydentem, to całą policję i straż miejską wyprowadzę na ulice. Jak młodzież będzie rozrabiać, to będzie odwożona do specjalnego domu, który stworzę. Ci bardziej pijani będą trafiać do wytrzeźwiałki. Rodzice ich odbiorą dopiero, jak przyjdą do mnie i ze mną porozmawiają. Będziemy też sprawdzać domy tych dzieci, bo w domach też jest za duże pijaństwo czasami...



l Zabroni Pan spożywania alkoholu w Białymstoku?
- Nie zabronię. Ale jak zostanę prezydentem, to będzie można pić umiarkowanie. Nie tak, żeby się upić i walać.

l A jak Pan ocenia swoje szanse w wyborach?
- Na pewno wygram. Mam duże poparcie, ludzie do mnie przychodzą, pytają mnie o różne rzeczy. Wszyscy o mnie zabiegają. Mam już zaproszenie z Izby Przemysłowo-Handlowej na debatę wszystkich kandydatów. Pójdę tam i powiem, jak młodzież pije.

l A jakie Pan ma doświadczenie, żeby zostać gospodarzem miasta?
- Mam doświadczenie. Pracowałem już w urzędzie miasta, drukuję sobie ustawy i wiem, na czym to wszystko polega.

l A kim Pan był w urzędzie miasta?
- Pracownikiem gospodarczym.

l I czym się Pan zajmował?
- Sprzątałem i tak dalej...

l To wystarczy Pana zdaniem, żeby zostać prezydentem Białegostoku?
- Jak Lech Wałęsa, który był elektrykiem, został prezydentem Polski, to ja bezrobotny (od 12 lat - przyp. red.) mogę być prezydentem Białegostoku. Ja mam program i pomysł. (Kononowicz pokazuje w tym momencie na zapisaną kartkę papieru, z której wcześniej odczytał swoje oświadczenie - przyp. red.).

Mam wywiad z tym panem
Początek

Kurier Poranny: Dlaczego chce być Pan prezydentem Białegostoku?
Krzysztof Kononowicz: W Białymstoku jest szajka, mafia, pijaństwo, chuligaństwo, moją matkę ostatnio napadli. Ja chcę z tym wszystkim walczyć (Kononowicz bierze kartkę i czyta swoje oświadczenie, my publikujemy wybrane fragmenty.)

- Chcę zlikwidować dla młodzieży alkohol, papierosy i narkotyki. Chcę otworzyć zakłady pracy. Chcę wybudować drogi, żeby w Białymstoku nie było wypadków. Chcę, żeby tiry jeździły poza miastem, bo niszczą drogi. Chcę usprawnić kolej. Chcę i wiem, jak zlikwidować przemyt z Białorusi i Ukrainy. Chcę usprawnić naukę, żeby w szkołach nie było bandytyzmu i pijaństwa. Chcę żeby młodzież była jak młodzież. Jak zostanę prezydentem, to całą policję i straż miejską wyprowadzę na ulice. Jak młodzież będzie rozrabiać, to będzie odwożona do specjalnego domu, który stworzę. Ci bardziej pijani będą trafiać do wytrzeźwiałki. Rodzice ich odbiorą dopiero, jak przyjdą do mnie i ze mną porozmawiają. Będziemy też sprawdzać domy tych dzieci, bo w domach też jest za duże pijaństwo czasami...

l Zabroni Pan spożywania alkoholu w Białymstoku?
- Nie zabronię. Ale jak zostanę prezydentem, to będzie można pić umiarkowanie. Nie tak, żeby się upić i walać.

l A jak Pan ocenia swoje szanse w wyborach?
- Na pewno wygram. Mam duże poparcie, ludzie do mnie przychodzą, pytają mnie o różne rzeczy. Wszyscy o mnie zabiegają. Mam już zaproszenie z Izby Przemysłowo-Handlowej na debatę wszystkich kandydatów. Pójdę tam i powiem, jak młodzież pije.

l A jakie Pan ma doświadczenie, żeby zostać gospodarzem miasta?
- Mam doświadczenie. Pracowałem już w urzędzie miasta, drukuję sobie ustawy i wiem, na czym to wszystko polega.

l A kim Pan był w urzędzie miasta?
- Pracownikiem gospodarczym.

l I czym się Pan zajmował?
- Sprzątałem i tak dalej...

l To wystarczy Pana zdaniem, żeby zostać prezydentem Białegostoku?
- Jak Lech Wałęsa, który był elektrykiem, został prezydentem Polski, to ja bezrobotny (od 12 lat - przyp. red.) mogę być prezydentem Białegostoku. Ja mam program i pomysł. (Kononowicz pokazuje w tym momencie na zapisaną kartkę papieru, z której wcześniej odczytał swoje oświadczenie - przyp. red.).

koniec

Poza tym słyszalem, że człowiek ma aż ok. 1% poparcia...

http://www.poranny.pl/app...LYSTOK/61029013

W Białymstoku będzie można pić umiarkowanie
Krzysztof Kononowicz
l Kurier Poranny: Dlaczego chce być Pan prezydentem Białegostoku?
Krzysztof Kononowicz: W Białymstoku jest szajka, mafia, pijaństwo, chuligaństwo, moją matkę ostatnio napadli. Ja chcę z tym wszystkim walczyć (Kononowicz bierze kartkę i czyta swoje oświadczenie, my publikujemy wybrane fragmenty.)
- Chcę zlikwidować dla młodzieży alkohol, papierosy i narkotyki. Chcę otworzyć zakłady pracy. Chcę wybudować drogi, żeby w Białymstoku nie było wypadków. Chcę, żeby tiry jeździły poza miastem, bo niszczą drogi. Chcę usprawnić kolej. Chcę i wiem, jak zlikwidować przemyt z Białorusi i Ukrainy. Chcę usprawnić naukę, żeby w szkołach nie było bandytyzmu i pijaństwa. Chcę żeby młodzież była jak młodzież. Jak zostanę prezydentem, to całą policję i straż miejską wyprowadzę na ulice. Jak młodzież będzie rozrabiać, to będzie odwożona do specjalnego domu, który stworzę. Ci bardziej pijani będą trafiać do wytrzeźwiałki. Rodzice ich odbiorą dopiero, jak przyjdą do mnie i ze mną porozmawiają. Będziemy też sprawdzać domy tych dzieci, bo w domach też jest za duże pijaństwo czasami...

l Zabroni Pan spożywania alkoholu w Białymstoku?
- Nie zabronię. Ale jak zostanę prezydentem, to będzie można pić umiarkowanie. Nie tak, żeby się upić i walać.

l A jak Pan ocenia swoje szanse w wyborach?
- Na pewno wygram. Mam duże poparcie, ludzie do mnie przychodzą, pytają mnie o różne rzeczy. Wszyscy o mnie zabiegają. Mam już zaproszenie z Izby Przemysłowo-Handlowej na debatę wszystkich kandydatów. Pójdę tam i powiem, jak młodzież pije.

l A jakie Pan ma doświadczenie, żeby zostać gospodarzem miasta?
- Mam doświadczenie. Pracowałem już w urzędzie miasta, drukuję sobie ustawy i wiem, na czym to wszystko polega.

l A kim Pan był w urzędzie miasta?
- Pracownikiem gospodarczym.

l I czym się Pan zajmował?
- Sprzątałem i tak dalej...

l To wystarczy Pana zdaniem, żeby zostać prezydentem Białegostoku?
- Jak Lech Wałęsa, który był elektrykiem, został prezydentem Polski, to ja bezrobotny (od 12 lat - przyp. red.) mogę być prezydentem Białegostoku. Ja mam program i pomysł. (Kononowicz pokazuje w tym momencie na zapisaną kartkę papieru, z której wcześniej odczytał swoje oświadczenie - przyp. red.).

Białystok: Jak powiedzieli, tak zrobili: głodówka na kolei

Jerzy Grodzki, przewodniczący kolejarskiej „Solidarności” w Białymstoku od poniedziałku głoduje. Oprócz niego strajk głodowy podjęło jeszcze 10 osób – związkowców ze spółki PKP Przewozy Regionalne.

– Nasz protest dotyczy dwóch kwestii: nie został zawarty pakt gwarancji pracowniczych w chwili, kiedy samorządy przejęły „Przewozy Regionalne” od PKP – wyjaśnia Grodzki. – Poza tym, ludzie tracą pracę. Nie wiemy dlaczego. Bo na spotkaniach ze związkowcami, zarząd mówi, że nie ma mowy o zwolnieniach. Chcemy wyjaśnić tę sytuację.

Przypomnijmy, w regionie podlaskim 90 osób z „Przewozów Regionalnych” może stracić pracę. W skali kraju jest to 400 osób. Strajkujący czekają na rozmowy z zarządem PKP, planowane na środę, 16 grudnia. Do tej pory nie przewidują żadnej formy zaostrzenia protestu. A potem?

– To zależy od wyniku rozmów z zarządem – mówi Grodzki. – Chcemy, aby zwolnienia objęły jak najmniejszą liczbę ludzi. A zwalnianym chcemy zapewnić odprawy, na przykład takie, jakie dostali pracownicy PKP Cargo (za dobrowolne odejście pracownicy dostali ośmiokrotną wartość miesięcznej pensji i dodatkowo 15 tys. zł – red).

W PKP napięcie związane jest z kłopotami finansowymi firmy. Jeden z wierzycieli – PKP InterCity – wystąpił nawet z wnioskiem o ogłoszenie upadłości Przewozów Regionalnych.
Samorządy są właścicielem spółki PKP Przewozy Regionalne od grudnia zeszłego roku. Przewoźnik zatrudnia ponad 15 tys. pracowników i obsługuje połowę kolejowego ruchu pasażerskiego w Polsce. Dziennie przewozi ok. 340 tys. osób. PKP Intercity jest drugim największym przewoźnikiem kolejowym w Polsce.

Źródło: Kurier Poranny

© 2009 faltino - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates