faltino

Bartoszowi Wacławskiemu w tekście pt. "Kicha w SLD" [Kurier Poranny Nr 231
(4537) z dnia 03 października 2002 roku] udało się pobić swoisty rekord świata.
W bardzo krótkim artykule (zawierającym 2779 liter, czyli półtorej strony
znormalizowanego maszynopisu) B. Wacławski potrafił na mój temat i mojej
działalności, jako osoby upoważnionej przez Pełnomocnika Koalicyjnego Komitetu
Wyborczego SLD-UP pomieścić aż dziewięć twierdzeń, które są nieprawdziwe lub
przekłamane, przez co wypełniają definicję pomówienia w środkach masowego
przekazu (art. 212 §§ 1 i 2 kk), oraz oszczerstwa (art. 214 kk).
Cały tekst jest klinicznym przykładem braku profesjonalizmu, lenistwa i
niechlujstwa dziennikarza, chociaż nie można także wykluczyć elementu złej
woli.
Przecież wszystkie nieprawdziwe twierdzenia, które mają charakter pomówień i
oszczerstw, a które prostuję wyżej w pkt.pkt. od (1) do (9) można było
sprawdzić u źródeł.
Na przykład nieprawdziwe twierdzenie sprostowane w pkt. (9). Wystarczyło
zadzwonić do Powiatowej Komisji Wyborczej w Sokółce i sprawdzić, kto
zarejestrował listy kandydatów do Rady Powiatu Sokólskiego.
Bartosz Wacławski nie zrobił tego.
Wolał posługiwać się niesprawdzonymi plotkami i pomówieniami.
Albo po prostu od początku pisał tekst "z tezą", i użył w nim tylko
tych "faktów", które udowodnieniu "tezy" miały służyć.
I niestety ja stałem się ofiarą lenistwa i niechlujstwa (lub złej woli)
dziennikarza, a także ofiarą braku nadzoru nad jego pracą ze strony
przełożonych odpowiedzialnych za bieg spraw w gazecie.
Grzegorz Daszuta

***

A, żeby było jeszcze śmieszniej - po B. Wacławskim paru jeszcze "żurnalistów"
przepisało w różnych mediach jego rewelacje.
Bez sprawdzania czegokolwiek, bo temat był ciepły i "smaczniutki".
No to smacznego.
Postaram się, żeby ten "smaczek" stanął im kością w gardle.
GD

Póki mój wielce szanowny kolega jest niedysponowany, w zastępstwie
pozwolę sobie ustosunkować się do artykułu na temat sesji
absolutoryjnej w Łapach, najwyżej mnie uzupełni lub sprostuje.

Po zapoznaniu się z treścią przedmiotowego artykułu odnosi się
wrażenie, że podane informacje w pewnym sensie zostały wymuszone
chociaż w minimalnym zakresie przez panią Julitę Januszkiewicz, która
chyba pod strachem, ale z warunkową aprobatą Czepego, odważyła się
napisać o sesji absolutoryjnej.
Jest to kolejny przykład podporządkowania się pani Julity
Januszkiewicz burmistrzowi Czepemu.

Zwróćmy uwagę, że wszystkie artykuły pokazujące niby "sprawność i
mądrość" naszego wodza oraz tzw.neutralne (czytaj: dla burmistrza)
były umieszczone na stronach internetowych Kuriera Porannego.
Nawet z ostatniego dodatku (Łapskiego) artykuły dotyczące biegu
ulicznego w Łapach i budowy boisk przy szkołach, znalazły się na
stronie internetowej Kuriera, ale artykuł w tym samym dodatku o sesji
absolutoryjnej nie znalazł już swego należnego miejsca w internecie.

Widać, że wpływ Czepego na panią Julitę Januszkiewicz jest tak duży,
że za brakowało jej odwagi, aby przysłowiowym "naciśnięciem klawisza
komputera" nanieść artykuł na stronę internetową.

- Może Czepe nakazał, aby informacje o tym, JAK UZYSKAŁ ABSOLUTORIUM
ograniczyły się tylko do gminy Łapy (jeżeli w ogóle mają być podane
do publicznej wiadomości?), bo i tak coraz więcej społeczeństwa
O D K R Y W A - co z niego za "doświadczony samorządowiec".

Pokazanie informacji o kulisach absolutorium na stronie internetowej,
pokazałoby mieszkańcom Województwa i Regionu, przy jakim poparciu i
z jakimi uwagami Czepe uzyskał to absolutorium.

Proszę zwrócić uwagę, że w tym samym Kurierze Porannym jest artykuł o
absolutorium burmistrza Sokółki! i ten jest zamieszczony na stronie
internetowej, może dlatego, że:

- piszący jest niezależny od burmistrza i np:

- tatuś nie był w radzie nadzorczej firmy gminnej?.

W tym miejscu przypomnijmy sobie, jak Czepe wszem i wobec głosił, że

- jest za jawnością i deklarował, że

- nie będzie ograniczeń.

Takimi frazesami karmił mieszkańców, a rzeczywistość okazuje się
szara i zakłamana, bo

- od początku ograniczał jawność tego tematu i nie tylko tego... .

- Czy nie jest to manipulowanie lokalną społecznością?

Cóż, wg. Czepego chyba obowiązuje zasada mówić dużo, nawet kłamstwa
pod publikę, a robić swoje, czyli

- być za jawnością wtedy, gdy jemu jest korzystnie i wygodnie?.

Innym przykładem tej udawanej jawności o działaniach burmistrza
Czepego wobec społeczeństwa, są informacje na stronie internetowej
Łap.
Protokóły z sesji zamieszczane w internecie, kończą się na 2007r.,
a mamy już maj 2008r.

P O W T Ó R Z Ę:

- Czy tak trudno "za jednym przyciśnięciem klawisza komputera"
wnieść następne protokóły? chyba, że

- dla tak "doświadczonego samorządowca jak Czepe?

Jednak okazuje się, że można i szybciej jeżeli jest to na "chwałę"
burmistrza Czepego.
Jest już zamieszczona w internecie uchwała Rady Miejskiej w Łapach
o udzieleniu absolutorium Czepemu (merytorycznie jednozdaniowa) i

PROSZĘ, PROSZĘ!

- w ciągu tygodnia została już zamieszczona w internecie, a
protokóły czekają już piąty miesiąc na swoją publikację!!!

- Czepe może nawet nie zdążył jeszcze w tym czasie wysłać ją do
Wojewody w celu sprawdzenia w trybie nadzoru?.

Ale w tym samym miejscu wychodzi jego przewrotność, o której
niejednokrotnie wspominał rewizor, że co nie jest na jego "chwałę"
i ma "rysy", to może czekać.

I jeszcze jedno:

- Uchwałę o udzieleniu absolutorium, Czepe bardzo szybko umieścił w
internecie, ale już

- sprawozdanie z wykonania budżetu za 2007r., którego rozpatrzenie
było PODSTAWĄ do podjęcia uchwały o absolutorium, już się nie
znalazło na stronie internetowej Łap.

Tak wygląda JAWNOŚĆ i PROPAGANDA działań Czepego wobec społeczeństwa,
które można wprowadzać w błąd wg. zasad propagandy minionych czasów
(gebelsowskiej, czy komunistycznej?).

Kurier Poranny


Plany są takie. W Kuźnicy powstanie nowoczesne kolejowe przejście graniczne, a
kolejarze zwiększą liczbę składów przejeżdżających przez stację. Prawdopodobne,
że znów wrócą połączenia z Warszawy do Moskwy z przystankiem w Białymstoku, a
później m.in. Grodnie, Mińsku i Smoleńsku.



Dziś, by dostać się z Białegostoku do Moskwy trzeba korzystać z bezpośredniego
połączenia z Warszawy przez Brześć. - Bilet w wagonie sypialnym w jedną stronę
kosztuje 270 złotych - mówią pracownicy warszawskiej informacji kolejowej. -
Podróż trwa dwadzieścia godzin.
Innym rozwiązaniem jest tzw. podróż kombinowana białoruskimi pociągami lub
autobusami, ale korzystają z nich raczej tylko nieliczni - najwięksi pasjonaci
podróży po Wschodzie.
- Bezpośrednie połączenie przez Białystok na pewno byłoby atrakcyjne - uważa
Wiesław Kamieński, doradca premiera do spraw ściany wschodniej. - Sprawiłoby,
że część podróżnych zatrzymywałaby się również na Podlasiu.
Już w połowie przyszłego roku wyjeżdżając pociągiem z Kuźnicy na Białoruś
będziemy odprawiani w zupełnie innych warunkach. W kwietniu poznamy wykonawcę
pierwszego etapu modernizacji granicznej stacji kolejowej. Dzięki nim Kuźnica
ma szansę stać się przystankiem na trasie składów z Warszawy do Moskwy!
- Przetarg na wykonanie pierwszego etapu prac został już ogłoszony - mówi
Elżbieta Małyszko, kierownik oddziału do spraw inwestycji w wydziale rozwoju
regionalnego Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku. - Pieniądze potrzebne na
modernizację przejścia pochodzą z funduszu Schengen.
Za prawie dziesięć milionów euro uda się przebudować dwa perony dworcowe,
przebić przejście podziemne pod torami oraz zbudować nowoczesne stanowiska
kontroli granicznej. - Przebudowany zostanie też cały układ torowy, ustawione
nowe oświetlenie, rozciągnięta sieć trakcyjna oraz rozbudowane tzw. drogi
celne - dodaje Małyszko.
Jeżeli wykonawcę uda się wyłonić za pierwszym razem, prace zakończą się w
połowie 2007 roku.- Na pewno nie wpłyną one na ruch graniczny w Kuźnicy.
Oczywiście dopuszczamy możliwość uruchomienia czasowo komunikacji zastępczej -
przyznaje Teresa Kolęda, dyrektor zakładu nieruchomości PKP. A to może
oznaczać, że jadąc z Kuźnicy do Grodna czy Sokółki, będziemy musieli przesiąść
się do mikrobusu.
Z przebudowy przejścia kolejowego zadowolony jest wójt Kuźnicy. Przyznaje, że
to wielka szansa, przed którą stają mieszkańcy miasteczka. - Dzięki temu ludzie
znajdą pracę i podczas przebudowy i po jej skończeniu - ma nadzieję Jan
Kwiatkowski.
O szansach na rozwój - tym razem całego regionu - mówi też Wiesław Kamieński,
doradca premiera do spraw ściany wschodniej. Uważa, że województwo podlaskie
nazywane naturalną bramą na wschód, często jest nią tylko na papierze. -
Dopiero po udrożnieniu przejścia kolejowego w Kuźnicy będziemy bramą
rzeczywistą - mówi Kamieński.
Doradca premiera zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt. - Europa jest
zainteresowana tym, co się dzieje za wschodnią granicą Unii. Dlatego bardzo
istotna jest każda próba poprawy komunikacji na kierunku Wschód - Zachód.
A dodajmy, że przebudowa peronów to dopiero początek większych zmian. W drugim
etapie zmodernizowane miałyby być pomieszczenia pograniczników i celników. Na
razie jednak pracownicy urzędu wojewódzkiego nie chcą mówić o jego szczegółach.
- Projekt został zaakceptowany. Teraz będziemy się starać o pieniądze - mówi
Małyszko.


© 2009 faltino - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates